Czy warto zainwestować pieniądze w kartę Unlimited?

by - środa, sierpnia 02, 2017


Kwestią najczęściej powtarzaną przez moich wykładowców na studiach licencjackich było stwierdzenie, że “w przypadku rozwiązywania jakiegokolwiek kazusu, najlepsza i najbardziej uniwersalna odpowiedź to: zależy”. I właściwie mogłabym się teraz do niej ograniczyć, udzielając odpowiedzi na pytanie zadane w tytule posta. - Czy warto zainwestować pieniądze w kartę Unlimited? - Och! To zależy. Zdaję sobie jednak równocześnie sprawę z tego, że wchodząc na bloga i klikając przycisk Czytaj dalej nie do końca na takiej opinii Wam zależało. Chociaż wciąż nie udzielę Wam uniwersalnej odpowiedzi i nie podejmę za Was tej trudnej decyzji, postaram się przynajmniej szerzej zarysować ów problem i ułatwić jakoś rozwikłanie tego dylematu pierwszej potrzeby. 

CZY TO SIĘ OPŁACA?

Decyzja o zainwestowaniu w kartę Unlimited jest pod pewnymi względami decyzją przyszłościową. Jasne, w regulaminie oferty znajdziecie wypunktowane sytuacje, w których będziecie mogli zerwać umowę (bez konsekwencji czy też ich nie unikając), ale powinniście założyć na wstępie, że do tego nie dojdzie. Co w dużym skrócie wiążę się z tym, że przez kolejne 12 miesięcy będziecie musieli przeznaczać te 44 zł (a jeśli interesuje Was przede wszystkim kino w Warszawie, nawet więcej) z własnego budżetu. I to nawet jeśli, z jakiś względów, w danym miesiącu ani razu nie wybierzecie się do kina. Czy to wygórowana kwota? Moim zdaniem nie, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę ile kosztuje pojedynczy bilet kinowy w multipleksach (jeżeli chodzi o Kraków: w sieci Cinema City, bilet normalny kosztuje w tygodniu 25 zł, a w weekendy 28 zł, a w Multikinach odpowiednio 28 zł i 29,5 zł). Nie trzeba być mistrzem matematyki żeby spostrzec, że wystarczy by osoba nieposiadająca zniżki wybrała się w danym miesiącu dwukrotnie do kina by posiadanie karty było dla niej "opłacalne". Ale wiecie, wszystko zależy od punktu siedzenia. Jeżeli znajdujecie się w trudnej sytuacji finansowej, albo czekają Was spore wydatki w jakimś konkretnym okresie - nieważne ślub, komunia czy jeszcze coś innego - i jesteście zmuszeni rozliczać się sami przed sobą z każdej wydanej złotówki, warto przemyśleć temat jeszcze raz żeby uniknąć nieprzyjemnych konsekwencji. 

SKĄD GWARANCJA, ŻE ZNAJDĘ FILMY DLA SIEBIE?

Załóżmy jednak, że przemyśleliście temat - przyjrzeliście się swojemu budżetowi i doszliście do wniosku, że jesteście w stanie pozwolić sobie na wydatek rzędu około 50 zł co miesiąc, co dalej? Warto zerknąć na stronę internetową jakiegoś portalu poświęconego tematyce filmowej i chociaż pobieżnie przyjrzeć się produkcjom, które mają mieć swoją polską premierę w najbliższym czasie. Najprostszym rozwiązaniem wydaje mi się podstrona Filmwebu, ale wiecie - nie faworyzuje tu nikogo i niczego i jeśli wygodniej jest Wam korzystać z innych stron, droga wolna! Osobiście odnoszę wrażenie, że przy takiej ilości filmów, które wychodzą na dużym ekranie co roku - od animacji, przez komedie, po bardziej ambitne produkcje - każdy jest w stanie znaleźć coś dla siebie, ale przecież nie każdy musi taką opinie podzielać. Zgodzę się też z tym, że nawet w kinach zdarzają się tzw. sezony ogórkowe - okres, w którym przypada zdecydowanie mniej premier filmowych - choćby teraz, w trakcie trwania wakacji. Posiadanie karty nie obliguje Was jednak do obejrzenia wszystkich filmów, w tym takich, które absolutnie nie budzą Waszego zainteresowania. Jeśli zdarzy się miesiąc, w którym nie zasiądziecie na sali kinowej, zakup karty z perspektywy całego roku i tak możecie być dobrą inwestycją (bo np. w kolejnych miesiącach obejrzycie z pięć tytułów). Prywatnie dodam, że posiadanie karty zachęciło mnie samą i Pannę M. do tego by nieco poszerzyć horyzonty i obejrzeć filmy, które pewnie w innym przypadku zupełnie by nas nie zainteresowały i kilkakrotnie zostałyśmy bardzo miło zaskoczone. 

Warto jednak pamiętać, ze nie wszystkie filmy, które zostają wyświetlane na dużym ekranie, trafiają konkretnie do multipleksów takich jak Cinema City właśnie. Licencje na rozpowszechnianie pewnych tytułów wykupują jedynie kina studyjne, a zdarza się, że niektóre z nich można obejrzeć jedynie podczas jakiś festiwali filmowych - dotyczy to zwłaszcza filmów mniej komercyjnych. Z powyższych powodów sama wciąż nie obejrzałam niektórych animacji nominowanych do Oscara - Nazywam się cukinia czy nieco późniejsza premiera Czerwony żółw. Jeżeli to właśnie tego typu produkcje znajdują się w Waszych kręgach zainteresowań, karta również nie zaspokoi Waszych potrzeb.

CO JESZCZE DAJE POSIADANIE KARTY?

Pomijając oczywiste wnioski, takie jak to, że za daną kwotę macie nieograniczony dostęp do dowolnej ilości seansów w danym miesiącu czy szansę na to żeby przekroczyć swoją granicę komfortu i spróbować obejrzeć coś innego, jest jeszcze jeden bonus dla posiadaczy kart. Co jakiś czas, najczęściej raz w miesiącu, ale nie jest to reguła, od której nie ma wyjątków, bo np. w maju odbyły się dwa takie wydarzenia, a w innym miesiącu - ani jeden, Cinema City organizuje w wybranych kinach specjalne, przedpremierowe pokazy jedynie dla posiadaczy kart. Spektrum gatunkowe jest naprawdę szerokie od komedii, po dramaty i wydaje mi się, że szansa na to, że znajdziecie coś dla siebie jest bardzo duża.

Kartę Unlimited posiadamy z Panną M. od marca bieżącego roku. W tym czasie cena zwiększyła się raz, o 2 zł (kiedy nastąpiło podrożenie biletów w multipleksach), a na seanse wybrałyśmy się ponad 20 razy. Odsuwając na chwilę na bok obiektywne zalety posiadania własnej karty: dla mnie okazało się to doskonałą szansę na to żeby zaprzyjaźnić się z filmami. Nie uwierzycie, ale w zeszłym roku obejrzałam chyba tylko ok. 10 produkcji (podczas gdy na chwilę obecną jest ich około 60), a do kina wybrałam się dosłownie 2 razy. Nie ma uniwersalnej odpowiedzi na to czy dla Was zakup karty będzie dobrą inwestycją. Jeśli jednak zastanawialiście się kiedyś nad tym tematem, przemyślcie go jeszcze raz, uwzględniając kwestie, które poruszyłam powyżej. Ja nie żałuję.

Karolina

You May Also Like

2 komentarze

  1. A ja mam pytanie z takiej bardziej technicznej strony - czy normalnie można rezerwować sobie miejsca i kupować bilet internetowo tak jak przy normalnym bilecie? I wtedy po prostu w kasie pokazuję kartę i nie płacę? Czy to jakoś inaczej wtedy wygląda i np. dostaję ostatnie wolne miejsca czy coś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bilet zawsze kupuję przez Internet a potem odbieram go w biletomacie w kinie ;)
      Ale można też oczywiście "zakupić" bilet w kasie za okazaniem karty. Wszystkie miejsca są dostępne do rezerwacji ;)

      Usuń